wtorek, 14 grudnia 2010

Z przerażeniem w oczach patrzę na ekran telefonu. Pozostały nam zaledwie trzy minuty bycia dla siebie i tylko ze sobą, trzy cholerne minuty, które nieudolnie staram się wydłużyć do maksimum. Nie zdążę się Toba nacieszyć, nie powiem Ci kilkukrotnie jak bardzo Cię kocham, mało! Mało Ciebie, wciąż nie potrafię zaspokoić swojego pragnienia jakim jest Twoja obecność, dotyk. Nie jestem w stanie opisać jak piekielnie szybko ucieka ostatnie sześćdziesiąt sekund spokoju i oderwania. Jesteś moim szczęściem, dotykiem wywołujesz u mnie fale dreszczy a zaledwie kilkoma słowami doprowadzasz krew w żyłach do stanu wrzenia. 30 sekund, przeskoczymy to i cofniemy się do początku? Do pierwszego dzisiaj pocałunku, pierwszych kilku zdań. Jeszcze raz chcę leżeć przy Tobie i słuchać jak bije Twoje serduszko. Ponownie wtulić się i zapomnieć o otaczajacym mnie świecie. 5 sekund. Nie! Cofnij to, błagam. Pragnę być przy Twoim boku do końca,zasypiać i  budzić się tak samo mocno wtulona w Ciebie. Chcę codziennie czuć Cię nieznośnie blisko.


Kocham Cię .













Agnieszko, pytałaś czy blog jest tylko o mojej miłości. Nie. Teksty tu zamieszczone opisują mój aktualny stan psychiczny, emocjonalny. Nazwij to jak chcesz.
Fakt, jestem teraz inspirowana czymś wyjątkowym ale nie wyklucza to z mojego zycia szarości. Lęki nie opusciły mnie a wszystko co złe nadal bezczelnie krąży wokół.


chii.