W połowie drogi, między Tobą i mną. Na skraju ust ukrywa się strach. Drży, wielkimi i wyłupiastymi oczami patrzy na splecione ciała oddane tylko sobie. W roztargnieniu poranka tańczy z pierwszymi głosami miasta.
Rośnie w siłę, puchnie.
Tylko Ty. Póki czas uciekajmy w nieznane. Wszędzie będzie nasze miejsce, wszędzie tam gdzie istnieć może miłość. Niepokonana, niepokorna dama oplatająca nas nocą.
Czuję Twój smak, pragnę jeszcze bardziej dotyku dłoni.
Za chwilę wybuchnie.
Kilka sekund.
Adrenalina.
Jestem dla Ciebie. W Tobie jest sens, rozsądek głosu miasta.
Jestem Ja, dla mnie Twoje oczy. Magia.
w nieskończoność.