środa, 6 kwietnia 2011

ściany.

To nie jest takie proste jak mi się wydawało. W ciemnym labiryncie złośliwych uśmiechów mimo szczerych chęci by znaleźć drogę do wyjścia wciąż mijamy ten jeden zakręt. To jedno małe przejcie na drugą stronę. Gubię Cię, puszczasz moją dłoń. Dlaczego? Znikasz, nie widzę Cię, nie czuję obok. Jak mam sama wydostać się stąd? Jak wrócę, jak odnajdę kolor? 
Mów do mnie, proszę. Pójdę za głosem, pobiegnę. Mów!
Uda nam się, wiem to na pewno. Wiara w to słabnie ale nie poddawajmy się, razem wyjdziemy, znajdziemy spokój.
Tylko razem.
Tylko razem.
Tylko razem.
Powtarzaj to za mną, powtarzaj aż uwierzysz. No dalej!
Cicho... 











Tak, wiem. Długo mnie nie było znowu. Nie mogłam, nie chciałam chyba nawet. Nazbierało się we mnie dużo dziwnych emocji i uczuć. Możliwe, że zacznę pisać na potęgę już niedługo, pewnie większość tutaj zamieszczę.

www.domichee.blogspot.com


love, Chii.