Słodzę kawę roztargnieniem, odrobiną irytacji doprawiam obiad, a do kąpieli dodaję przyjemnie bąbelkujące rozmarzenie. Pogrążona w swoim cichym świecie nie odbieram zadnych bodźców z zewnątrz. Nie krzycz, nie słysze Cię ani ja, ani moje myśli, serce tez jest głuche. Daj nam spokój, odejdź. Tak, tak właśnie. Tylko cisza, gorąca woda i móje nucące nieznaną mi melodię usta. Jestem w tym momencie sama dla siebie, tylko ze sobą. Jestem bo to lubię i czerpię radość z bycia wszystkim. Stworzę dzis swój własny kosmos, będe nutą, ósemką. Będę jedną z milionów jakie jeszcze wymyślę. Chce dziś trzy planety; Zimną, Zieloną i Gorącą. Chcę mieć własne sto gwiazd zawieszonych niedbale na nici z morskiej piany. Dodam kilka barw, tutaj jeszcze będzie stado koliberków cudnie nadajacych kolor otoczeniu. Zapomniałam o kwiatach! Fiołki i stokrotki. Wszędzie, bo to mój kosmos. Mój, mój, mój. Tylko i wyłącznie. Potrzebuję jeszcze trochę muzyki, kilka roześmianych nut by coś się działo między nami. Dorzucę garść złotego piasku i....
Cisza, nie ma nic. Tak po prostu.
potrzebuję tych kilku dni.
potrzebuję Cię, jesteś brakującym elementem, szczegółem, jesteś potrzebny, bo inaczej kosmos przestanie tworzyć się na nowo.
love Chii