Nie wiem od czego zacząć. W chaotycznym rytmie dnia staram się chociaż na chwilę znaleźć spokój ducha i ustalić co muszę dziś zrobić. To niewykonalne, nie... No właśnie, nie. Nic nie jestem w stanie uczynić. Wszystko leci mi z rąk. Odgłos tłuczonego szkła to dziś niemal muzyka. Przypalona kaczka, Twoja ulubiona kaczka, rozlana kawa i złamana szminka. Tak, ta czerwona... Uwielbiasz ją na moich ustach. Powtarzasz mi, że uwielbiasz mnie całą i... i dlatego właśnie doprowadziłeś mnie do tego śmiesznego stanu? Lubisz jak nie mogę skupić się na niczym innym oprócz Ciebie, Twoim pięknym ciele, Twoim dotyku. Lubisz gdy na wspomnienie, szeptu wypełnionego pożądaniem i miłością robi mi się gorąco. Nie kryję, ja też lubię krążyć marzeniami między chwilami kiedy byłeś tak blisko mnie.
Uwielbiam to jak podchodzisz do mnie cicho, kładziesz ręce na biodrach i kradniesz słodko, kolejny pocałunek. Wtedy jestem już cała Twoja. Oddana bezgraniczne, ufam Ci i wiem, że prawdą jest kiedy opowiadasz mi jak w chwili spotkania się naszych spojrzeń świat zamiera, a czas na chwilę przestaje biec w szaleńczym tępie. Odpoczywa.
Kocham Cię. Nie wypuszczaj mnie już z objęć, nie przestawaj całować, niech to trwa nieskończenie długo.
Jesteś moim dopełnieniem.