Kocham Cię, potrzebuję Cię, pragnę i uwielbiam.
Znasz te słowa, prawda? Niezależnie w jakiej kolejności wypowiedziane zawsze działają z ta samą destrukcyjną siłą.
Łap brzoskwiniowe powietrze. Ból.
Nienawidzisz mnie, nienawidzisz siebie, ich. Nie lubisz jak ktoś Cię kocha mimo, że jest Ci to do życia niezbędne. Jak brzoskwiniowe powietrze.
Stopniowo, cegła po cegle ciepło uczuć niszczy gruby mur jaki przed sobą wybudowałeś. Z uporem starasz się łatać powstałe dziury. Nie chcesz ciepła, lekkiego powiewu zauroczenia.
Nie broń się. Cicho.
Nie, nie, nie! Dlaczego znów do tego dopuszczasz? Zwalniasz tępo, nie uszczelniasz swojej twierdzy. Głupia istoto z zimnym sercem. Pragniesz go. Jak jeszcze nikogo, nigdy.
Tak bardzo. Ciemno.
Skąd w Tobie tyle uczuć? Dlaczego wiesz jak kochać, dlaczego dopuszczasz do siebie to... to brzoskwiniowe szczęście.
Niepoprawnie słodka sytuacja. Szept.
Znów źle skończysz. Kolejny raz mokry kąt otuli Cię czerwienią cegieł. Dorysuj kreskę, nastęnym razem popatrz. Dajesz się ranić.
Masochistyczny styl życia ziemianina. Biegnij.
swietne;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam u mnie nowy post